środa, 23 kwietnia 2008
Kiedy sadzimy byliny?
Azalie wielkokwiatowe i japońskie
Określenia "azalie" i "azalie japońskie" obowiązują jedynie w mowie potocznej i określa się nimi krzewy należące do rodzaju Rhododendron, który to, jest przedstawicielem rodziny wrzosowatych. Najważniejszą wspólną cechą gatunków tej rodziny jest to, że wymagają one kwaśnego podłoża (pH 3,5-4,5).http://www.majewscy.com.pl
Kolorowe bratki
Przyzwyczailiśmy się do tego, że bratki pokazują swoje wesołe "buzie" przez całą wiosnę, po czym, niestety, szybko przekwitają. Tymczasem najnowsze odmiany zdobią ogród o wiele dłużej.
Niewiele roślin może dorównać bratkom bogactwem barw. W ich kwiatach pojawiają się niemal wszystkie odcienie występujące w przyrodzie (oprócz zieleni). Niektóre odmiany zdobi charakterystyczny wzór przypominający ludzką twarz. Może się nawet wydawać, że bratki stroją do nas miny. Dodatkowym atutem ich kwiatów jest często aksamitny połysk płatków i delikatny zapach. Bratki nadają się do skrzynek balkonowych i różnego rodzaju pojemników, na rabaty, groby i uliczne kwietniki. Odmiany o zwisających pędach doskonale prezentują się w wiszących doniczkach bądź koszach.Nowe, coraz lepsze
Najnowsze odmiany bratków odznaczają się cechami, których czasem na pierwszy rzut oka nie widać. Rośliny te szybko się rozkrzewiają i obficie kwitną, zachowując zwarty, kulisty pokrój. Ich kwiaty, o średnicy 6-7 cm, są kształtne, a płatki się nie zwijają. Rośliny te wytrzymują niskie temperatury, a przy wysokich nie wyciągają się i nie przekwitają tak szybko jak starsze odmiany. Okres ich kwitnienia często rozpoczyna się już jesienią, w pierwszym roku po wysiewie, a po zimowej przerwie kwitną obficie i bardzo długo przez całą wiosnę, niekiedy aż do pierwszych upałów.
W ogrodzie
Rozsada bratków pojawia się w sprzedaży głównie wiosną. Kupując ją, wybierajmy rośliny niskie, dobrze rozkrzewione, z pąkami kwiatowymi. Unikajmy tych o wyciągniętej łodydze, chybotliwych.
Nie wszyscy wiedzą, że bratki można także kupić od lipca do jesieni. Są to odmiany (np. z serii Colossus i Delta), które kwitną już późnym latem i jesienią w pierwszym roku po wysiewie, a także wiosną następnego roku.
Bratki lubią miejsca nasłonecznione lub lekko zacienione. Możemy je posadzić, gdy tylko gleba rozmarznie, nie zważając na przymrozki (do -5 st. C). Odpowiednia jest dla nich niemal każda ziemia ogrodowa (wyłączając gleby podmokłe i bardzo piaszczyste); w skrzynkach stosujemy ziemię do roślin balkonowych. Roślin nie należy rozmieszczać zbyt gęsto, gdyż mogą się wyciągnąć i stracić ładny pokrój. Warto je regularnie zasilać (np. nawozem Bioecor lub Agrecol), szczególnie w okresie kwitnienia.
Rośliny te lubią chłód, w niskiej temperaturze zawiązują więcej pąków. Posadzone jesienią dobrze zimują pod śniegiem lub okryte gałązkami iglaków (trzeba je zdjąć w marcu). Podczas bezśnieżnej zimy mogą zginąć z powodu wysuszenia, dlatego trzeba je podlewać, gdy nie ma mrozu. Rozkwitną wraz z pierwszymi wiosennymi promieniami słońca - po rozmarznięciu ziemi.
Własnego chowu
Rozsadę bratków możemy przygotować sami, wysiewając nasiona na zagonie, na przełomie czerwca i lipca. Jeżeli ziemia będzie stale wilgotna, a temperatura utrzyma się w zakresie 15-18 st. C, siewki wzejdą po 2 tygodniach. Gdy wytworzą 2-3 listki, przesadzamy je na rozsadnik. Do połowy lipca co tydzień zasilamy rośliny nawozem w płynie (np. Substral lub Biohumus) i regularnie podlewamy w razie suszy. Po 6 tygodniach od wysiewu bratki przenosimy na rabatę. Pierwsze kwiaty pojawią się jesienią, a masowo zakwitną wiosną.
poniedziałek, 7 kwietnia 2008
Sasanki - znak wiosny
Górale twierdzą, że gdy na halach zakwitną sasanki, to znak, że wiosna zagościła w przyrodzie na dobre. Te wyjątkowo piękne wczesnowiosenne byliny można bez trudu uprawiać w ogrodzie.
Uznawane są za rośliny wiosenne, chociaż gatunki wysokogórskie zakwitają dopiero w lipcu. Kwiaty mają po sześć płatków i kształtem przypominają kielichy lub dzwonki. Sasanki - zarówno te rosnące na stanowiskach naturalnych, jak i uprawiane w ogrodach - mają bardzo różną wysokość (10-40 cm). Ich wielkość zależy od warunków środowiska i sposobu uprawy. Łodygi, na których są kwiaty, po przekwitnięciu znacznie się wydłużają. Na ich końcach znajdują się dekoracyjne owocniki z nasionami, które zdobią roślinę przez cały maj i czerwiec.
Liście sasanek są owłosione i pierzaste, przypominają nieco liście marchwi. W pełni rozwijają się dopiero w lecie. Gdy roślina kwitnie, są niewielkie, dlatego kwiaty są tak ładnie wyeksponowane.
Dzikie - pod ochroną
W Tatrach polskich i słowackich (w okolicach Morskiego Oka czy Rohaczy) występuje sasanka alpejska (Pulsatilla alpina) o białych kwiatach. Jej stanowiska znajdują się powyżej 1200 m n.p.m. Rośnie na podłożu ubogim w węglan wapnia.
Najczęściej spotykana jest rosnąca na niżu na wilgotnych łąkach (m.in. w Dolinie Biebrzy) sasanka łąkowa (Pulsatilla pratensis). Ma zwisające dzwonkowate kwiaty w kolorze złamanego fioletu. Na nizinach rośnie także bardzo rzadko spotykana sasanka wiosenna (Pulsatilla vernalis) o niezwykłych gęsto owłosionych dwubarwnych kielichach kwiatowych. Z zewnątrz są jasnofioletowe lub niebieskie, w środku - białe. Typowe dla sasanek fioletowe kwiaty ma także sasanka otwarta (Pulsatilla patens) rosnąca w północno-wschodniej Polsce i na Lubelszczyźnie.
Bezpowrotnie zniknęła z naszego krajobrazu sasanka zwyczajna (Pulsatilla vulgaris). Jej ostatnim naturalnym siedliskiem w Polsce było pogranicze Wielkopolski i Kujaw. Charakterystyczne dla niej były zwisające w dół kwiatostany, zwykle fioletowe, choć zdarzały się i białe).
Na sklepowych półkach
Egzemplarze ogrodowe pochodzą przeważnie od sasanki zwyczajnej i otwartej. Próby uprawiania na nizinach sasanki alpejskiej nie powiodły się. Egzemplarze spotykane w sprzedaży i sadzone w ogrodach to najczęściej mieszańce międzygatunkowe z dodatkowym cechami uzyskanymi nieraz bardzo dziwnymi sposobami, które pozostają tajemnicą hodowców. Trzeba je po prostu nazwać "sasankami ogrodowymi".
Z sasankami kojarzy się zwykle kolor fioletowy, gdyż większość gatunków (a także ogrodowych mieszańców) ma właśnie takie kwiaty. Rozpowszechnione są także odmiany purpurowe ('Rubra') i białe ('Alba'). Rośliny o mlecznych kwiatach są trudniejsze w uprawie i najczęściej wcześniej zamierają. Można się nawet spotkać z poglądem, że są to formy o uszkodzonych genach.
Poza kolorem hodowcy eksperymentują z kształtem kwiatów. 'Papageno' ma postrzępione płatki, a 'Polka' - dzieło zasłużonego hodowcy Eugeniusza Radziula - śnieżnobiałe pełne kwiaty.
Piękno nietrwałe
Sasanka ginie najdalej po pięciu latach od posadzenia na stałym miejscu w ogrodzie. Im bardziej wyszukana forma kwiatu (kolor, kształt), tym krócej roślina żyje. Czasem obumiera już po trzech latach, dlatego kolekcję sasanek trzeba stale odnawiać.
Łatwiej wymienić to, czego sasanka nie lubi, niż to, co lubi. Najgorzej znosi ciężkie i wilgotne gleby oraz zacienione stanowisko. Najlepiej rośnie w miejscach słonecznych lub lekko zacienionych (np. oświetlonych przez kilka godzin dziennie) w lekkiej, przepuszczalnej glebie. Bujnemu wzrostowi sprzyja żyzna gleba. Ogólnie uważa się, że sasanki ogrodowe lubią podłoże o odczynie obojętnym lub zasadowym. Jednak nieraz zdarzają się niespodzianki. Rośliny, które wysiały się same, mogą wyrosnąć na glebie kwaśnej w sąsiedztwie gatunków iglastych i dobrze się rozwijać.
Dorosłe egzemplarze świetnie znoszą suszę dzięki głęboko sięgającemu i dobrze rozwiniętemu systemowi korzeniowemu. Sasanki ogrodowe można sadzić na rabatach oraz w dużych ogrodach skalnych (do małych się nie nadają ze względu na swoje rozmiary).
W zachodniej Polsce sasanki zakwitają już na przełomie marca i kwietnia, w chłodniejszych regionach - w kwietniu. Kwiaty utrzymują się nawet do końca maja. Niektóre egzemplarze powtarzają kwitnienie w sierpniu, ale wówczas pojawiają się tylko pojedyncze kwiaty.
Rozmnażanie i uprawa sasanek
sobota, 23 lutego 2008
Krokusy
Wśród znanych 80 gatunków krokusów najczęściej uprawiane są praktycznie trzy gatunki krokusa wiosennego - Crocus neapolitanus, Crocus vernus oraz Crocus chrysantus, o krokusach jesiennych wspomina się jednak się bardzo rzadko. Łatwo poznać je po pojawiających się wiosną wąziutkich i rynienkowato zgiętych liściach oraz kwiatach, podobnie jak liście, wyrastających bezpośrednio z bulwy. Kwiaty krokusów jesiennych pojawiają się we wrześniu lub październiku, w okresie sadzenia krokusów wiosennych, rozkwitające na przełomie marca i kwietnia. Krokusy zachowują się podobnie jak zimowit, kwitną bowiem bezlistnie. Kwiaty ich są dużo mniejsze niż kwiat zimowita, paleta ich barw jest jednak ogromna: od ciemnopurpurowej, fioletowej, poprzez, żółtą, niebieską, aż do białej. Bulwy krokusów podobnie jak tulipanów są jednoroczne. W miejsce bulwy matczynej tworzą się bulwy zastępcze, ich ilość równa jest liczbie pąków wytworzonych w bulwie matecznej.
Stanowisko
Krokusy najlepiej rosną na ziemi próchniczej, dobrze uprawionej, o odczynie lekko kwaśnym. Z powodzeniem możemy sadzić je w drugim roku po oborniku. W żadnym jednak wypadku, z uwagi na rozprzestrzenianie się chorób grzybowych, nie powinniśmy sadzić ich w miejscu, w którym poprzednio rosły mieczyki, czy frezje.
Sadzenie
Przed posadzeniem bulwy krokusów należy zaprawić poprzez półgodzinne moczenie ich w roztworze (0,3%) Topsinu lub Benlate, albo (2%) Euparenu, bądź też zaprawienie ich na sucho. Foliowa torebka wypełniona niewielką ilością jednego z wyżej wymienionych preparatów znakomicie zastąpi moczenie, jeżeli tylko wrzucona do niej bulwa dokładnie obtoczona zostanie preparatem. Zaprawianie na sucho nie daje wprawdzie tak dobrych wyników jak zaprawianie na mokro, w ostateczności jednak oba sposoby powinny zabezpieczyć nasze kwiaty przed chorobami grzybowymi. Krokusy wiosenne sadzimy na przełomie września i października, najlepszym z kolei terminem sadzenia krokusów jesiennych jest sierpień. Dzięki temu uzyskamy pewność iż do czasu kwitnienia nasze kwiaty zdążą się dobrze ukorzenić. Sadźmy je na głębokości około 8-10 centymetrów, na glebach cięższych nieco płyciej. W rzędzie, odległość pomiędzy bulwami powinna być równa ich średnicy. Posadzone w kępkach powinny znajdować się w odległości około 30 centymetrów jedna od drugiej.
Pielęgnacja
Krokusy nie muszą być przesadzane co roku, a dzięki temu iż, mnożą się bardzo dobrze, po 3-4 latach pozostawania w jednym miejscu, z pewnością stworzą duże, gęste kępy kwiatów. Po posadzeniu nie zapomnijmy o usuwaniu chwastów, podlewaniu w czasie suszy i usuwaniu roślin z wyraźnymi objawami chorobowymi. Zwracajmy uwagę na jakiekolwiek plamy na płatkach kwiatu, degeneracja czyli skarlenie. Nawożenie krokusów powinniśmy rozpocząć 2-3 tygodnie po ich posadzeniu. Najlepszą będzie mieszanka nawozowa z przewagą fosforu i potasu w dawce około 10 dag/m2. Wiosną nawoźmy stosując jedynie azot w ilości około 15 dag/m2, dzieląc go na 2 dawki. Pierwszy raz zastosujmy go bardzo wczesną wiosną, zaraz po pojawieniu się roślin, drugi raz, tuż po przekwitnięciu kwiatów. Jesienią pamiętajmy o przykryciu naszych roślin drobną korą, torfem lub drobno posiekaną słomą. Krokusy, są co prawda mrozoodporne, zabezpieczenie pozwoli im jednak w lepszych warunkach przetrwać zimę, by wiosną odwdzięczyć się nam lepszym kwitnieniem. Pamiętajmy by latem, w roku, w którym nie wykopujemy krokusów, nie podlewać ich ani nie zasilać. Chcąc rozmnożyć krokusy powinniśmy oddzielić bulwy potomne od ginącej bulwy matecznej. Wykopmy krokusy w czerwcu tuż po zaschnięciu liści. Ususzmy je, wyczyśćmy i rozdzielmy. Dzięki temu powinniśmy z jednej bulwy otrzymać kilka małych i do trzech dużych bulw. Ilość ich zależeć będzie od odmiany. Nowe bulwy przesuszmy w temperaturze około 20-25oC przez kilka dni, a potem do czasu ich wysadzenia przechowajmy je w temperaturze około 20oC, aż do ponownego wysadzenia. Ciekawostką dotyczącą krokusów są z pewnością zasuszone słupki kwiatów tej rośliny, stanowiące interesującą przyprawę noszącą nazwę szafranu. W naturalny sposób osładza on potrawy, nadając im przy tym silnie żółtawy kolor. Niektórzy twierdzą, że jego zażycie likwiduje również ból głowy.
Uprawa w domu
Bardzo rzadko spotykamy się z uprawą krokusów w domu. Najczęstszą tego przyczyną jest z pewnością nietrwałość ich kwiatów. W temperaturze pokojowej więdną bowiem czasem już po kilku godzinach. Jedynym ratunkiem może okazać się przeniesienie kwitnących roślin w chłodniejsze miejsce. Pędzenie krokusów w domu przypominać może uprawę tulipanów i narcyzów. Z początkiem września posadźmy od 8 do 12 cebulek do płaskiego naczynia, dobrze podlejmy i odstawmy na co najmniej 8 tygodni w bardzo chłodne miejsce. Utrzymujmy przez cały ten czas stałą wilgotność podłoża. Od momentu gdy krokusy rozpoczną wytwarzanie korzeni, będziemy mogli przyzwyczaić je powoli do coraz wyższych temperatur. W zaciemnieniu trzymajmy je jednak aż do chwili, gdy pąki kwiatowe zaczną się wybarwiać. Za wcześnie przeniesione do pomieszczenia oświetlonego rośliny wytworzą wyłącznie liście. Ich kwiaty nigdy się nie pojawiają.
poniedziałek, 18 lutego 2008
Dracena sandera - Dracaena sanderiana - Bambus z bukietu
Fot. Paweł Słomczyński / AGLucky Bamboo to nie prawdziwy bambus, ale rosnąca w południowej Azji dracena Sandera (Dracaena sanderiana). Na skalę masową produkowana jest na Tajwanie. W ostatnich latach stała się światowym hitem. Wyglądem rzeczywiście przypomina potężną trawę. Jej proste łodygi w naturze osiągają wysokość kilku metrów, a węzły, z których wyrastają liście, podobne są do kolanek bambusa. Roślina ta ma olbrzymią siłę witalną. Pocięta na małe kawałki, mając jedynie nieco wilgoci, żyje przez lata, nawet w warunkach, w których inne gatunki szybko marnieją. Docenili to Chińczycy. Jej proste lub fantazyjnie uformowane pędy - wielokrotnie skręcone lub pozałamywane - wykorzystują do tworzenia dekoracyjnych kompozycji.
Skąd te wygięcia?
Produkcję dziwnie powyginanych pędów prowadzi się w olbrzymich szklarniach. Wymaga to mozolnej, iście wschodniej cierpliwości. Sadzonki roślin ukorzenia się w doniczkach, odpowiednio nawadnia i nawozi. Podrośnięte rośliny kładzie się ukośnie na stołach, a gdy ich pędy przekrzywią się do światła, doniczka jest przekręcana, by dracena znowu zmieniła kierunek wzrostu. Im częstsze zmiany pozycji, tym bardziej wymyślny kształt pędów. Trwa to około półtora roku. Ścięte zielone patyki lub zrobione z nich kompozycje trafiają na światowe giełdy, a następnie do kwiaciarń na wszystkich kontynentach.
Jak pielęgnować Lucky Bamboo
Roślina ta potrzebuje niewiele, by wypuścić korzenie oraz boczne ulistnione gałązki. Wystarczy, by pędy miały dzienne światło (za słabe, a także za mocne oświetlenie powoduje żółknięcie liści) i były zanurzone na głębokość 2-4 cm w wodzie, którą co 2 tygodnie należy wymieniać. Ważne, by była miękka i nie zawierała chloru (np. przegotowana), bo w przeciwnym razie rośliny powoli zamierają. Temperatura pokojowa jest dla "bambusów" w sam raz (nie powinna spadać poniżej 15 st. C). Nie wymagają one nawożenia, bo na wodnej diecie długo zachowują ładny kształt. Jeśli jednak chcemy, by rosły w oczach, można do wody dodać nieco pożywki, np. płynnego nawozu dla roślin zielonych o trzykrotnie mniejszym stężeniu niż zalecane dla innych roślin. Zwykle takie dekoracje utrzymują ładny wygląd przez rok, a nawet dłużej.
Warto wiedzieć
Główny pęd "bambusa" już się nie wydłuży. Rosnąć będą tylko jego rozgałęzienia pokryte drobnymi liśćmi.
Niekiedy wierzchołki pędów są zawoskowane, by nie wysychały podczas transportu. Nie ma potrzeby, by je odcinać. Jeśli zielony pęd jest za długi, możemy go skrócić, odcinając dolną część.
"Bambus" można rozmnożyć, dzieląc go na kilkucentymetrowe odcinki. Po umieszczeniu w wodzie ich górna część odtworzy korzenie, dolna zaś wypuści nowe odrosty.
Będzie rósł w doniczce
Ukorzeniony pęd możemy posadzić w doniczce z ziemią uniwersalną. Roślinę należy często zraszać i dbać, by miała stale wilgotne podłoże. DraBacena będzie wówczas lepiej rosła, a jej liście mogą osiągnąć długość kilkunastu centymetrów. Jako sadzonki można wykorzystać również młode odrosty. Jednak Chińczycy uważają, że po obłamaniu zielonych odgałęzień roślina traci swą dobroczynną moc.
http://dom.gazeta.pl/ogrody/1,72157,1477125.html
czwartek, 14 lutego 2008
Tulipany

Przede wszystkim te kwitnące na żółto. U nas wiosna kojarzy się wszystkim z kolorem słońca. Szczególnie rozchwytywane są eleganckie odmiany o długich, zamkniętych kielichach. Popularne są też tulipany czerwone, dwukolorowe, o biało obrzeżonych liściach i wszelkie karłowe odmiany w doniczkach. Proszę sobie jednak wyobrazić, że Japończycy uwielbiają różowe tulipany, a Niemcy i Holendrzy fioletowe. Na razie w Polsce mało kto je kupuje, ale spodziewam się, że niedługo pojawi się moda na pastelowe barwy. Tyle jest cudownych odmian w bajecznych kolorach. Ja najchętniej cały świat obsadziłbym tulipanami.
Kiedy jest najlepszy czas na sadzenie ich w ogrodzie?
Najlepiej robić to około 15 września, kiedy cebulki tulipanów są już dojrzałe, a jednocześnie ich piętki [miejsce, skąd wyrastają korzonki - przyp. red.] jeszcze nie są rozpulchnione, więc nie tak łatwo je uszkodzić przy zaprawianiu i sadzeniu.
Co to jest zaprawianie cebul?
Tulipan jest wytworną, delikatną rośliną, a jego cebulki to nie kartofle, którymi można rzucać. W miejscu uderzeń czy zgnieceń mogłyby wejść choroby grzybowe. By temu zapobiegać, cebulki dokładnie się ogląda, uszkodzone wyrzuca, a pozostałe moczy na pół godziny w odpowiednim środku grzybobójczym, takim jak Merpan, Sumilex czy Kaptan. Bez tego prostego zabiegu, zwanego fachowo zaprawianiem, część z nich zostałaby z pewnością zniszczona przez choroby grzybowe, które są w ziemi. Szkoda wydawać pieniądze na cebulki, które wiosną miałyby nie zakwitnąć.
A więc dla pewności zaprawiliśmy je w odpowiednim preparacie. Teraz możemy je posadzić. Pan bierze szpadel, ja małą, damską łopatkę i...
Zaraz, zaraz, nie tak prędko! Musimy wcześniej dobrze przygotować dla nich miejsce. Z cebulkami tulipanów nie można postępować byle jak. Tam, gdzie zamierzamy je posadzić, trzeba wcześniej starannie spulchnić ziemię. Nie tylko przekopać w ostre bruzdy, ale rozdrobnić, przemieszać z kompostem, zmiękczyć, słowem, gleba ma być puszysta i miękka jak wata. Tak, by bez trudu można było zagłębić w niej rękę aż do łokcia. Chodzi o to, żeby przy sadzeniu nie wciskać cebulek na siłę w twarde podłoże. Gdy są gotowe do sadzenia, mają przy piętce drobne korzonki - delikatne jak dziąsła noworodka. Nie można zrobić im krzywdy. W twardą, niespulchnioną ziemię korzonki te nie zagłębią się, raczej wypchną cebulę w górę i na wiosnę tulipany będą się po prostu przewracać na rabatach.
Proszę jeszcze powiedzieć o ziemi. Ma być miękka, spulchniona i...?
Przepuszczalna. Najlepiej żyzna i próchniczna, na przykład ziemia ogrodnicza zmieszana z piaskiem i kompostem. Tulipany nie znoszą zimnej gliny i terenów podmokłych.
Ważna jest też głębokość. Zawsze się boję, że posadziłam moje tulipany zbyt płytko.
Bardzo łatwo to zapamiętać. Duże cebulki, takie o średnicy 12 mm i większej, sadzimy na głębokość 12 cm. Mniejsze na 8-10 cm. Im drobniejsza cebulka, tym płycej. No i podlewamy (oczywiście nie nadmiernie). Pilnujmy po prostu, by podłoże aż do mrozów było lekko wilgotne. Gdy chwycą pierwsze przymrozki i gleba jest twarda, możemy już tylko przykryć ją drobno mieloną korą albo słomą. Lepiej korą, bo w ogrodzie wygląda estetycznie, a rozkładając się, dodatkowo użyźnia podłoże.
Czy nie można by okryć ziemi suchymi liśćmi? Niektórzy twierdzą, że dobre są lipowe.
Tej metody nie polecam. Liście mogą zagrzybić glebę, a tego nie możemy zrobić tulipanom. W końcu nie po to zaprawialiśmy je wcześniej, żeby tak ryzykować.
A co Pan sądzi o sadzeniu cebulek w plastikowych, ażurowych koszyczkach?
To dobry sposób, żeby się odmiany nie pomyliły. Inaczej w kolejnym sezonie ma się, jak ja to nazywam, "mieszankę jogurtową". Koszyczki chronią też cebulki przed gryzoniami - inaczej myszy i nornice są przekonane, że sadzimy tulipany specjalnie dla nich, i zimą chętnie się nimi żywią. Poza tym przy wykopywaniu cebul w czerwcu trudniej je uszkodzić szpadlem lub łopatką.
Teraz pozostaje nam czekać na wspaniały wiosenny spektakl z tulipanami w roli głównej. Czy możemy jeszcze coś zrobić, by nasze kwiaty były najpiękniejsze?
Dokarmić na wiosnę. Gdy wypuszczą liście, można je raz w tygodniu opryskać nawozem Ekolist. Tak dwa, trzy razy, aż zakwitną. A potem to już tylko pozostaje nam się nimi zachwycać.
Źródło: Ogrody
